Balonik ciągle
jeszcze dmuchany
chłodnym już nieco
powietrzem.
Balonik wstążką
złotą trzymany
będzie wiązany
na wietrze.
Może uniesie się
zanim pęknie.
Może zachwyci
się lotem.
Ale nie zmieni się
w nic trwałego.
Ani nie wróci z powrotem.
Okoliczności się układają
łaszą
i podkładają
łepek pod dłoń.
Uwielbiam głaskanie.
Wstręt
obrzydzenie
blokada w głowie
gorąco jak metr od słońca
ale działanie
doprowadzone
jest
od początku
do końca.
Kobaltowa
suknia
z białym
nitki wzorkiem
powtórzony motyw
wcięcia przy dekolcie
o dziesiątej z rana
zaadoptowana.
Wieczorny
chłód
ramiona
gładzi
otula
ciemnym
szalem
balkon
na trzecim
jest tak
przytulny
choć mury
takie szare.